Sobolewski dla Money: Drugiego krachu na GPW nie będzie

Sobolewski dla Money: Drugiego krachu na GPW nie będzie
27 lipca, 2020
Category: gielda

: Po ostatnich tygodniach na Giełdzie Papierów Wartościowych dochodzi az do poważnych wahań. Mówi się, że upadki są powodem histerycznych odpowiedzi inwestorów. Prezesowi giełdy ciezko jest jawnie mówić na temat charakterze współczesnych graczy, ale czy nie uważa Pan, że łatwo wpadają oni w panikę?

Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie: Dzis wszyscy jesteśmy konsumentami ogromnej liczby danych, pogłosek, przypuszczeń, prognoz i opinii. Każdy człowiek – czy to pracownik przy instytucji finansowej, czy inwestor, czy też oszczędzający lub konsument – podlega przemocy emocjonalnej związanej z koniecznością wyciągnięcia z tego natłoku jednego, najważniejszego wniosku. Wszelcy podlegamy więc tym samym reakcjom lękowym, które są pokłosiem obniżonego powierzenia do programu gospodarczego jak i równiez politycznego.

Ale inwestorzy giełdowi musza być ludźmi zorientowanymi. Powinni potrafić prowadzić taką selekcję na chłodno.

Nie wyróżniałbym po jakiś szczególny sposób inwestorów z GPW. To nie wydaje sie byc tak, że rządzą nimi emocjami, a inni specjaliści chłodno kalkulują i daje im to prawdziwy ogląd sytuacji. Masa informacji, rozchodząca się na świecie z prędkością światła, powoduje dezorientację u wszystkich. Pewnych porcji informacji nie jesteśmy już w stanie przetrawić. Nawykowe działania, rutyny, spokojna analiza sytuacji odeszły w przeszłość. Naszymi reakcjami inwestycyjnymi często więc kierują emocje.

Badz prezesa giełdy nie przeraża więc fakt, że nawet wybitni specjaliści, jak kierujący funduszami, podejmują decyzje oparte na emocjach?

Porównaj wykresy:
Sprawdź aktualne notowania WIG20

Sprawdź obecne notowania DJI

Nie. To jest cecha świata, po którym przyszło nam żyć. Tym bardziej, że spadki towarzyszące takim emocjonalnym zachowaniem są krótkotrwałe. W ostatnim czasie otrzymujemy dużo wieloznacznych, niekonkretnych komunikatów od czasu polityków, którzy nie mówią niczego swiezego.

W katalogów wyniku na giełdzie indeksy wyraźnie spadają, ale już po kilkunastu godzinach wracają do poprzedniego poziomu. Tak wygląda jakies rodzaju asekuracja ze strony inwestorów. Zakładają oni a mianowicie doświadczeni kryzysem ostatnich czasów – że i pozostali tak zareagują i na wlasna reke działają, zeby nie przegrać z zbytem.

To zastosowanie na grunt inwestycyjny społecznego dowodu słuszności. Skoro inni tak robią albo zdaje sobie sprawe, że tak zrobią, to sam działam jak oni.

Więc na minione spadki reaguje Pan bez problemu.

Naprawde. Z dwóch powodów. Bowiem jestem przekonany, że cechą współczesnego świata jest zmienność. Nie powinniśmy ulegać mylnemu przekonaniu, że jeśli coś zmienia się na mniej znaczace, to jest to proces trwały, zas przynajmniej długofalowy.

Po drugie zakładam, że guzik gorszego niż w 2009 roku, jeśli chodzi na temat zmienność w GPW, nie zaakceptowac może nasza firme spotkać. Daliśmy radę jak i równiez po wszystkim weszliśmy w inny poziom wycen. To właśnie pozwala mi reagować ze spokojem. Nie znaczy to, że jestem zadowolony wraz z tej kwestii. Przez to rozchwianie wiele inicjatyw na GPW przygasa wiecej jeszcze zamiera. Nie istnieje się wraz z czego cieszyć.

Dowodzi Pan, że nic gorszego niż w 2008 roku kalendarzowego nie może się naszej firmie przytrafić. Są tacy, którzy przekonują, że jest inaczej. Profesor Krzysztof Rybiński straszy, że świat przewróci się przez długi państw. Na przeczytaniu jakiejkolwiek rozmowy wraz z nim, pada na człowieka blady strach.

Dzis formułą, która wydaje mnie się intelektualnie bezpieczna jest stwierdzenie: Rozumiem, że nic nie wiem. Często mówię więc nie to, co zdaje sobie sprawe, ale co czuję. W tej sytuacji podejrzewam, że ludzie, którzy w mediach piszą na temat, że świat się skończy, są ludźmi rozumiejącymi jedną rzecz. To znaczy to, że taka teza artykułu przyciągnie więcej czytelników.

A może profesorowi Rybińskiemu zależy na tym, zeby takimi tezami trochę w wyrost obudzić polityków z marazmu.

Podejrzewam, że pióro profesora czasem skręca w stroną bardziej erystyczną, żeby zwyczajnie zrobić wrażenie.

Załóżmy jednak na moment, że chodzi jemu o to, by wstrząsnąć politykami. Przecież inwestorzy na tek krok czekają?

Nie jestem przekonany, że politycy nie zdają sobie sprawy, jak poważna wydaje sie byc sytuacja. Na pewno nie mamy stycznosc z jakimś letargiem decydentów.
Na drugiej stronie czytaj, dlaczego Ludwik Sobolewski broni polityków

Czemu więc wysyłają te niejednoznaczne komunikaty, o których samodzielnie Pan wspomniał?

To, oczywiście, nie jest dobre, że komunikują się w ów sposób. Jak i równiez jestem przekonany, że kiedy znów Merkel albo Sarkozy podejdą do mikrofonów, to na rynkach możemy spodziewać się nastepnej niedobrej reakcji. Ale nie oskarżajmy katalogów pochopnie. Proszę zwrócić uwagę, że nie ma takiego mądrego, który potrafiłby wskazać sposób zarządzania kryzysem prowadzący do jego rozwiązania w przewidywanym czasie.

Jest kilku tego rodzaju, którym się wydaje, że wiedzą, jednak chyba dywanom się tylko wydaje. Zas przecież już kilka lat borykamy się z problemami. Wszystko zaczęło się przecież jeszcze zanim 2008 – od skandali korporacyjnych i polityki Alana Greenspana, byłego szefa FED uznawanego kiedyś za mędrca wszech czasów.

Mezczyzna jest też królem niejednoznacznych komunikatów, specjaliści tłumaczyli jego oświadczenia prawie jak poezję.

Faktycznie. Chciałbym więc, by pointą naszej rozmowy była wniosek, że po instytucjach finansowych pracują jednostki – wspólnicy i politycy to również ludzie. Te banki nie mają pewności, jak się zachować. Podobnie zresztą jak obserwatorzy. To, że poszukuje się rozwiązań, nie jawi sie byc niczym złym, bo sytuacja jest klopotliwa. Jedynym tematem jest argument, że politycy trochę za dużo mówią, powinni wcześniej opracować jakiś konkretny zamiar, na coś się zdecydować, a wówczas potem o tym mówić. To mogłoby zamknąć sprawę.

Nie jest Pan dla nich jednak zbyt łagodny, nie oczekuje Pan zbyt wiele. Dużo mówi się – szczególnie, gdy spojrzymy na stosowane przez nas polskie podwórko – że polityków nie zaakceptowac stać w odważne decyzje, bo boją się wyborców. Działają pod spodem sondaże, miękko.

Nie można porównywać sytuacji lokalny z sytuacją ogólnoświatową, poniewaz my nie wygenerowaliśmy żadnej z okolicznosci tego kryzysu.

Lecz mamy ogromny dług.

Tak, jednak w pewnych ramach kontrolowalny. I jeśli chodzi na temat ten trudnosc pewne działania zostały podjęte – dzieki przykład zmiany w działaniu funduszy emerytalnych. Można gryzie oceniać nieprzychylnie, można się z nimi nie zgadzać, ale rozstrzygniecie, której konsekwencją w zamierzeniu rządu ma być ograniczenie długu publicznego, zapadła i to dość szybko.

Polska wydaje sie dotknięta kryzysem, ale przeze mnie on niby przechodzi. Naszym wlasnym głównym zagadnieniem jest unikać błędów, które mogłyby nasza firme wepchnąć po sytuację kryzysową. My nie musimy, co wiecej nie powinniśmy ratować sprawy.

Innymi slowy polityka ostrożności się Panu podoba.

Nie. Skupiłem się jedynie na działaniach, których przedmiotem są zjawiska kryzysowe. Jakkolwiek reformy po ogóle są potrzebne, zeby sytuację sposród dobrej zmieniać na lepszą.

Rozmowa przeprowadzona na Forum internetowym Ekonomicznym po Krynicy

Narzędzia do zestawienia ekonomicznej po

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy