Sąd: trzylatka sposród Białegostoku bedzie dłużej se starymi

Sąd: trzylatka sposród Białegostoku bedzie dłużej se starymi
27 lipca, 2020
Category: inne

Białostocki sąd rodzinny zadecydował w poniedziałek, że trzylatka z Białegostoku, która w maju wyjawszy opieki poszła wieczorem do sklepu i zaginęła, może wraz z trojgiem rodzeństwa pozostać z rodzicami we wlasciwym czasie nieokreślony. Pierwotnie postanowiono, że dzieci zostaną formalnie urlopowane z domu dziecka wylacznie na 4 tygodnie.

Jeszcze poprzednio zniknięciem dziewczynki wszczęte zostało postępowanie o pozbawienie rodziców praw sluzace do dzieci.

Jak poinformowało PAP w poniedziałek biuro prasowe sądu, rzecz tej bliskich, nagłośniona przy mediach po zaginięciu jak i równiez nocnych badaniach trzylatki, została odroczona wyjawszy terminu. Az do sądu trafiło bowiem zażalenie na postanowienie o umieszczeniu dzieci przy placówce opiekuńczej, którym zajmie się Sąd Okręgowy w Białymstoku.

Według informacji biura prasowego, zostało zlecone wykonanie wywiadu środowiskowego, potem wypowiedzą się też biegli. Przed chwila wówczas bedzie wyznaczony pozostaly termin rozprawy w postępowaniu o pozbawienie rodziców praw do dzieci.

Mała malolatka zaginęła przy połowie czerwca, gdy wyszła z mieszkaniu sama sluzace do pobliskiego sklepu po lody. Okazało się, że zabrał ją z chwili sklepu bezdomny mężczyzna i zaprowadził do kolegi, az do pobliskiego bloku. Tam trzylatka spędziła noc, odnaleziona została rano następnego dnia. Prokuratura wszczęła śledztwo i postawiła obu mężczyznom zarzuty pozbawienia dziecka wolności.

Kiedy sąd rodzinny zdecydował o umieszczeniu dzieci przy rodzinie zastępczej, okazało się, iż to nie na wstepie takie postępowanie. W paru innych sądach w rejonie toczą się bowiem pokrewne, m. in. w Sokółce, Wysokiem Mazowieckiem i Sejnach.

Jak uzasadniała wówczas przewodnicząca Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego w Białymstoku Joanna Toczydłowska, sąd obawiał się, biorąc także pod spodem uwagę poglady kuratorskie, jak z dziećmi może stać się nadal. Wtedy też zdecydowano na temat umieszczeniu dzieci w placówce opiekuńczej.

Opiekunowie dziewczynki mówią o sobie, że są „ludźmi na przejściach” (mężczyzna odbywał karę więzienia za wyłudzenia), mają problemy z utrzymaniem się, żadnego majątku i często przenoszą się z miejsca na miejsce, bo nie mają apartamentu mieszkalnego. Matka dziewczynki ma dzieci z glównego małżeństwa, a rodzina od kilku czasów pozostaje ponizej nadzorem kuratorskim.

Kiedy na temat sprawie zaginięcia dziewczynki zrobiło się głośno, pomoc zaoferowało im Towarzystwo „Damy radę”, zajmujące się pomocą osobom w takiej sytuacji. Obecnie rodzina przebywa w ośrodku koło Wyszkowa. (PAP)

rof/ pz/ jbr/