Łódź chce zwrotu 5 mln zł, za które kupiono budynki obecnego magistratu

Łódź chce zwrotu 5 mln zł, za które kupiono budynki obecnego magistratu
27 lipca, 2020
Category: inne

Zwrotu pięciu milionów zł domagać się będzie wspólnota Łódź od byłej właścicielki budynków, w których mieści się obecnie łódzki magistrat – poinformował w czwartek na konferencji prasowej prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki.

Te pięć milionów złotych, to kwota za jaką samorząd kupił w dwa tysiace siedem roku nieruchomość, w której mieszczą się m. in. sale obrad Rady Miejskiej i gabinety prezydentów. Zanim wojną, struktury przy ul. Piotrkowskiej 104a i 106 należały az do prywatnych właścicieli. W 1952 r. prezydium Rady Narodowej wywłaszczyło pierwotnego, a konstrukcje przeszły w ręce Skarbu Państwa. Przy 1990 r. ówczesny wojewoda przeprowadził komunalizację i przekazał je samorządowi.

W 2004 roku o majątek upomniała się mieszkająca na stałe w Londynie córka minionych właścicieli. Przy 2006 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny na warszawskim rynku przyznał jej prawo własności.

Negocjacje w sprawie warunków odkupienia przez miasto zajmowanych pomieszczeń trwały kilkanascie miesięcy. Teraz za wynajem użytkowanych pomieszczeń z kasy miasta płacono jej 56 tys. miesięcznie. Opłata była tak wysoka, że rozważano nawet przeprowadzkę magistratu az do innego domu lub budowę nowego Urzędu Miasta.

Calkowicie strony doszły do porozumienia i po 2007 r. samorząd kupił budynki. Aczkolwiek tuż po sprzedaży była właścicielka złożyła w sądzie pozew domagając się odszkodowania za zajmowanie budynku bez umowy. Chce, aby miasto zapłaciło do niej za niespełna dziesięć czasów użytkowania przedmiotu – sluzace do 2006 roku; za czasy wcześniejsze nastąpiło już przedawnienie.

Początkowo zażądała od gminy 5, szesc mln zł. Ostatecznie rozszerzyła jednak powództwo. Pozwała także Skarb Państwa reprezentowany za posrednictwem prezydenta Łodzi, który wydaje sie byc jednocześnie starostą łódzkim. Sumę roszczeń zwiększyła do wiecej niz 11, szesc mln zł. Sprawa trafiła do sądu.

W czwartek podczas narady prasowej prezydent Kropiwnicki poinformował, iż „nastąpił niespodziewany ruch w sprawie”. Jak przyznał, jeden sposród zatrudnionych poprzez magistrat radców prawnych ustalił, że Polska ponad 40 lat temu podpisała metrów. in. z Wlk. Brytanią umowę, na mocy której, „PRL już wtedy wypłacał rekompensaty za utracone mienie”. Według prezydenta pani takie odszkodowanie dostała.

Kropiwnicki przyznał, że jest zbyt zwrotem zagrabionego przez państwo majątku, jednak jest także zdecydowanym przeciwnikiem próby „wyłudzania pieniędzy”. Zas właśnie taka próba a mianowicie jego zdaniem – została podjęta. Dlatego – jak powiedział – miasteczko nie tylko nie zamierza płacić kolejnych ponad 11 mln zł, jednak będzie również domagać się zwrotu pięciu milionów zł, które zapłaciło za nieruchomość. (PAP)

jaw/ wkr/ jra/

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy