Malowanie bez uprawnień w trujących oparach. Jak narażano studentów Akademii Morskiej

27 lipca, 2020
Category: system gospodarczy

Studenci AM w Gdyni byli wykorzystywani na Darze Młodzieży sluzace do prac zagrażających ich życiu i wigorze – udostepnia. Jako pierwsi publikujemy fotografię, która potwierdza narażenie życia uczestników rejsu.

Uduszenie gazem, zagrożenie wybuchem lub pożarem, zatrucie się toksycznymi oparami – to niektóre wraz z niebezpieczeństw, które czekają na marynarzy w czasie prac przy przestrzeniach zamkniętych. To szczególne miejsca w statku. Instrukcja bezpieczeństwa odnosnie tematu wchodzenia jak i równiez wychodzenia az do nich, wydana przez Naszego kraju Rejestr Statków, liczy 25 stron. Organizacja prowadzi w ten temat specjalne warsztaty. Żeby wejść do przestrzeni zamkniętych, należy być marynarzem i posiadać odpowiednie doświadczenie i uprawnienia.

Tymczasem studenci Akademii Morskiej pracowali w nich prawie bez żadnych zabezpieczeń. Byli ubrani wylacznie w do pracy drelichy, czapeczki, a za całą ochronę przed toksycznymi oparami posiadali jedynie przewiązane przez twarz kawałki szmaty.

Na zdjęciu, do którego dotarliśmy, widać studentów w czasie prac przy przestrzeni zamkniętej. Co w tamtym miejscu robili? Wykonywali malowanie pokoje. Z grono informacji wyplywa, że to zbiornik balastowy. Marynarze wejście do lokalizacji zamkniętych porównują do schodzenia do zbiorniki. Prowadzi do nich małe wejście, często gromadzą się tam krzywdzace opary. To dlatego czynnosci w tych propozycji podlegają naprawde ścisłym regulacjom. A zamalowywanie to szczególnie niebezpieczna czynność, gdyż oprócz oparów pracującym zagrażają także toksyczne gazy z farb.

Widowiskowe katamarany M32 po przy jednym spotkaniu pierwszy na terytorium polski

Jakim sposobem informował w listopadzie „Dziennik Gazeta Prawna”, jeden wraz z studentów oddelegowany do pracy w zbiorniku podczas zamalowywania źle się poczuł. Bełkotał, skarżył się na silny ból głowy.

Podczas robót nad artykułem o kłopotach z finansowaniem Rejsu Niepodległościdotarliśmy do nastepnego świadka wydarzenia, który to potwierdza. – Jeden wraz z studentów musiał być wyciągnięty ze zbiornika, gdyż tracił przytomność. Nie pamiętam, lub dostał iniekcja, czy wystarczyła inhalacja. Przed chwila później ktoś wpadł dzieki pomysł, zeby uruchomić rękawy wentylacyjne i wyposażyć praktykantów w maski ochronne – twierdzi postac związana z Darem, z którą rozmawialiśmy.

Komendantem żaglowca w czasie tamtego rejsu był prof. Henryk Śniegocki, biezacy prorektor ds. morskich po gdyńskiej akademii. W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” najpierw zaprzeczył, że takie wydarzenie po ogóle mogło mieć polozenie, a nastepnie stwierdził, że w 2009 r. „nie miał nic wspólnego” wraz z Darem Młodzieży. Po ujawnieniu, że czasopismo ma dowody, że było inaczej (chodzi o zdjęcie książeczki żeglarskiej jednego sposród uczestników rejsu, na której widnieje podpis prof. Śniegockiego jako kapitana statku), wyjaśnił, że chodziło mu o to, że nie był wtedy prorektorem ds. morskich, tylko studenckich. Ponownie stwierdził jednak, że malowanie powierzchni zamkniętych za posrednictwem studentów niewatpliwie nie miało miejsca.

Sprawę wydarzeń w rejsie szkoleniowym studentów Akademii Morskiej po 2009 r. weryfikuje prokuratura rejonowa po Gdyni.

Masz newsa, zdjęcie badz filmik? Prześlij nam przez dziejesie. wp. pl

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy